Iossi, Caudalie, OPI – kosmetyczne nowości w mojej łazience

31 maja 2017 / / TESTY / 1 komentarz

Kupuję, dostaję i testuję całe mnóstwo kosmetyków. Gdybym chciała je wszystkie opisywać, musiałabym zmienić profil bloga na urodowy. Staram się jednak pokazywać jedynie te produkty, które mogą was zainteresować lub których nie znacie…

bo w ten sposób możecie zaoszczędzić i ich nie kupić lub kupić i sprawdzić, czy miałam rację ;) Dziś wybrałam polską markę kosmetyków naturalnych Iossi, kolejne odżywki do paznokci i świetny krem pod oczy.

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Vine Activ Caudalie

Caudalie to francuska marka kosmetyków, które produkowane są głównie na bazie wyciągu z pestek winogron. O ile serum tej marki zupełnie nie polubiło się z moją skórą, to ten krem pod oczy wycisnęłam do ostatniej kropli.

Świetnie nawilża, nadaje się pod makijaż, do stosowania na dzień i na noc, i co ważne, nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości na powiekach. Można go używać również do okolic ust i na bruzdę nosowo – wargową.

Krem zawiera peptydy, witaminę C i polifenole o działaniu antyoksydacyjnym. Opakowanie 15 ml kosztuje 118 zł. Jest też mocniejsza wersja kremu pod oczy z linii Premier Cru, ale tego akurat nie testowałam. Kosmetyki marki Caudalie znajdziecie w aptekach i w wielu sklepach internetowych.

Peeling do ciała Energetyzująca Trwa Cytrusowa Iossi

Jak doskonale wiecie, lubię kosmetyki naturalne, ponieważ czasem trzeba dać odpocząć skórze. Moim nowym odkryciem są polskie kosmetyki naturalne Iossi. Ponieważ miałam okazję poznać właścicielkę marki, wiem że dokłada wszelkich starań, by jej kosmetyki były najwyższej jakości, a do tego przyjazne skórze. Uwielbiam ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej działalności i właścicielka tej marki właśnie taka jest. Wśród wielu kosmetyków marki Iossi, błyskawicznie skusiłam się na cukrowy peeling do ciała Energetyzująca Trawa Cytrusowa z różową solą himalajską, masłem shea i olejkami.

To jest ten typ peelingu, po którym nie trzeba stosować już żadnego balsamu, bo to produkt 3 w 1: złuszczy co trzeba, nawilży skórę, a zapach rozbudzi i pobudzi o poranku ;)

Po zastosowaniu peelingu pachnie nie tylko skóra, ale i cała łazienka! To bardzo wydajny produkt, 250 ml kosztuje 59 zł. Ze względu na zawartość soli nie należy stosować na uszkodzoną skórę, ani nie nie należy stosować przed wyjściem na słońce.

Tonik i Mgiełka Róża Damasceńska Iossi

Z tonikami mam pewien problem. Bo to bardzo ważny moment pielęgnacji skóry, ale po płynie micelarnym, a następnie umyciu twarzy pianką oczyszczającą, często wieczorem nie mam już siły lub jestem zbyt leniwa, by zastosować tonik, bo czeka mnie jeszcze serum, krem pod oczy i krem na noc.

Ale przecież trzeba używać toniku, bo wtedy lepiej wchłaniają się arcyważne składniki z kremów! Więc znalazłam optymalne rozwiązanie – mgiełkę różaną.

Działa jak tonik, ale nie muszę przecierać skóry wacikiem, wystarczy oczyszczoną twarz spryskać 2, 3 razy i gotowe! Tonik przywraca naturalne pH skóry, odświeża, łagodzi podrażnienia i świetnie przygotowuje skórę do nałożenia kremu. Po zastosowaniu toniku – mgiełki nie odczuwam uczucia ściągnięcia skóry. Polecany także dla cery suchej i naczynkowej. 50 ml kosztuje 49 zł.

Zestaw Gel Break OPI

Z moim paznokciami mam wieczny kłopot. Są po prostu słabe i łatwo się rozdwajają. Wszelkie zabiegi i odżywki pomagają, ale tylko na chwilę, kilka tygodni. Potem znowu jest to samo.

Zestaw Gel Break to trójfazowy system regeneracji paznokci zniszczonych np. po hybrydzie. Produkty zawierają witaminy i minerały, które szybko mają przyczynić się do poprawy stanu paznokci.

Pierwszy produkt to serum, czyli baza ze specjalnymi pigmentami, niwelującymi przebarwienia. Krok drugi to lakier w bardzo delikatnym, pastelowym kolorze (nakłada się dwie warstwy, można wybrać kolor dopasowany do karnacji), natomiast trzeci produkt to top coat, który ma nadać połysk paznokciom. Sprawa nie jest prosta, bo tak naprawdę należałoby nakładać 4 warstwy zgodnie z instrukcją: warstwę odżywki, dwie warstwy koloru i top coat, by osiągnąć zamierzony efekt.

Kilka razy spróbowałam, ale trzeba mieć wprawę: zbyt grube położenie tych kilku warstw powodowało, że na drugi lub trzeci dzień lakier odchodził od paznokci całymi płatami. Dlatego po paru próbach zdecydowałam się nakładać jedynie odżywkę.

Zauważyłam niewielką poprawę, ale na pewno nie spektakularną (zużyłam połowę opakowania serum w odstępach kilku tygodni). Spektakularnie w moich próbach ratowania paznokci było tylko po „nieszczęsnej” odżywce Eveline ze szkodliwym formaldehydem, ale do niej na pewno nie wrócę, bo czułam wręcz pieczenie po zastosowaniu. Wydaje mi się, że muszę poszukać odżywek konkretnie do mojego problemu – rozdwajających się paznokci, natomiast ten zestaw od OPI (ok. 150 zł) jest do ratowania paznokci po hybrydzie (ostatnią hybrydę miałam rok temu) i może dlatego się nie sprawdził.

Marce OPI trzeba jednak przyznać, że kolorowe lakiery, których używam u manicurzystek, trzymają się naprawdę nieźle, nawet na moich słabych paznokciach, a do tego wybór kolorów jest całkiem spory.