Doskonałość Roku 2017 Twojego Stylu – moja ocena kosmetyków

12 grudnia 2017 / / TESTY / 3 komentarze

Nie tak dawno rozdano kolejne nagrody w konkursie Doskonałość Roku 2017 Twojego Stylu. Jury przetestowało i oceniło kosmetyki pielęgnacyjne, zarówno te popularne, jak i ekskluzywne oraz kosmetyki kolorowe. I jak co roku, postanowiłam kilka z nich wziąć pod lupę i sama ocenić.

Ponieważ poprzednie rankingi za rok 2016 i 2015 przykuły waszą uwagę, postanowiłam, że w tym roku też przetestuję kilka z nich i opiszę. Część kosmetyków kupiłam, bo akurat były w pobliskiej drogerii, a część miałam już w domu, więc wybór siedmiu poniższych kosmetyków padł trochę spontanicznie.

Wśród zwycięzców w kategorii Kosmetyki ekskluzywne wygrała woda toaletowa J’adore In Joy, Dior, o której pisałam wam już na blogu, więc mój nos mnie nie zawiódł! A oto moja wybrana siódemka i subiektywna ocena zebranych kosmetyków w konkursie Doskonałość Roku 2017.

1. Kategoria: Pielęgnacja specjalna – Głęboko nawilżająca maska na tkaninie, Haba Labo Tokyo

Uwielbiam maski płatowe, to mój must have pielęgnacji raz w tygodniu. Do tej pory maski płatowe przywoziła mi moja zaprzyjaźniona koleżanka – stewardessa prosto z Szanghaju, szczególnie że koszt jednej w przeliczeniu na PLN nie przekraczał 6 zł.

Na polskim rynku nie znalazłam do tej pory równie dobrych masek płatowych, chociaż wypróbowałam ich już kilka, dlatego ucieszyłam się, gdy zobaczyłam w magazynie „Twój Styl”, że maska Hada Labo została doceniona przez jury, bo nawet nie wiedziałam o jej istnieniu! Pobiegłam do Rossmana, kupiłam, wypróbowałam i polubiłam!

Maskę płatową nakłada się wieczorem, po dokładnym demakijażu skóry i zostawia na 15-20 minut. Podobno maska na tkaninie działa najlepiej, gdy pozostaniemy w niej w pozycji leżącej, bo aktywne substancje równomiernie się wchłonią, lepiej, niż gdy chodzimy w niej pod domu.

Po zdjęciu maski, skóra jest nawilżona, miękka i odżywiona, najlepiej pozwolić skórze wchłonąć resztę substancji aktywnych, wmasowując w skórę. Wskazówka: w maskach płatowych, po ich wyjęciu z opakowania, zostaje trochę płynu, w którym maska była zanurzona – warto ten płyn zużyć, aplikując go na szyję i dekolt i na końcu wmasować w dłonie. Maski Hada Labo Tokyo kupiłam w promocyjnej cenie, po 9 zł/szt, regularna cena to 12,99 zł/szt. Czy kupiłabym raz jeszcze? Zdecydowanie TAK!

2. Wyróżnienie jury: Krem koloryzujący Ginzing SPF 40 Energy, Origins

Wiecie, jaki miałam do tej pory problem z kremami koloryzującymi typu BB? Że niewystarczająco nawilżały moją skórę, czułam nawet lekkie ściągnięcie i przesuszenie skóry po dłuższym stosowaniu.

Dlatego zawsze nakładałam zwykły krem nawilżający, a potem koloryzujący. Aż wypróbowałam krem Ginzing od Origins, który otrzymał wyróżnienie od jury. Krem w tubie jest biały, ale po nałożeniu na skórę i wmasowaniu zmienia się jego kolor na lekko brązowy.

Pachnie pomarańczowo i orzeźwiająco, dzięki kompozycji olejków eterycznych z grejpfruta, cytryny i mięty zielonej. Wyrównuje koloryt skóry, nawilża i odżywia skórę, za sprawą oleju z nasion kawy, kiełków pszenicy i jęczmienia.

Krem, mimo że posiada filtr SPF 40, jest nietłusty i świetnie się wchłania. Do kupienia w Perfumeriach Sephora w cenie 129 zł za 50 ml. Czy kupiłabym raz jeszcze? TAK!

3. Kategoria: Super ekskluzywna pielęgnacja twarzy – Emulsja Soin Actif Calmant Hydrant, Eisenberg

Poprosiłam pana małżonka o przetestowanie kremu dla mężczyzn, który wygrał w kategorii super ekskluzywnej pielęgnacji. Nasza dzisiejsza poranna rozmowa w łazience:

Ja: -Miśku i jak ten krem Eisenberg?
On: – Dobry, dobry.
Ja: Okejjj, a może coś więcej??
On: No mówię że dobry.
Ja (nie odpuszczam): ale Misiek, czy dobrze się wchłania, nawilża czy może się klei?
On: No mówię ci przecież że dobry.
Koniec konwersacji.

OK, pomyślałam i… sama go zaaplikowałam, bo tak sprawdzę najlepiej. I rzeczywiście jest… dobry – nawilża, w miarę szybko się wchłania, a skóra po jego użyciu jest przyjemnie gładka.

Okazuje się, że produkty marki Eisenberg zawierają opatentowaną na całym świecie formułę Trio-Moléculaire, która zapewnia działanie przeciwstarzeniowe, redukuje szorstkość oraz podrażnienia spowodowane np. goleniem czy szokiem termicznym wywołanym uprawianiem sportu (np. bieganie zimą, narty itp.). Emulsję, która zdobyła wyróżnienie, można stosować także do okolic oczu, nie tylko na twarz. Nie zawiera parabenów. Mam z tej marki 2 kremy i spisują się znakomicie, dlatego myślę, że nie na darmo emulsja Soin Actif Calmant Hydrant otrzymała nagrodę w kategorii Super ekskluzywna pielęgnacja twarzy. Do kupienia w Perfumerii Sephora w cenie 389 zł za 50 ml. Czy kupiłabym mężowi raz jeszcze? TAK. Świetny pomysł na prezent dla NIEGO!

4. Kategoria: Pielęgnacja delikatnych partii twarzy – Emulsja pod oczy Advanced Night Repair Eye Concentrate Matrix, Estée Lauder

W swoim całkiem już długim życiu, miałam kilkanaście opakowań różnych preparatów pielęgnacyjnych od Estée Lauder: pod oczy, na dzień, na noc, serum, maseczki, płatki pod oczy, mleczka i toniki. I w moim przypadku, ich preparaty zawsze zdawały egzamin. W przypadku tej nowości – Advanced Night Repair Eye Concentrate Matrix też wszystko działa jak należy. Podobno każdego dnia nasze oczy wykonują 10 000 mikroruchów, co pod względem wysiłku równa się przejściu 8 kilometrów.

Badania dowodzą, że powtarzające się mikroruchy podrażniają komórki skóry, prowadząc do pojawienia się oznak starzenia wokół oczu, dlatego marka stworzyła ten wielofunkcyjny i wzmacniający skórę koncentrat, który ma naprawić widoczne oznaki starzenia się skóry, wzmocnić delikatny obszar wokół oczu i nawilżyć skórę przez 24 godziny dzięki podwójnemu stężeniu kwasu hialuronowego.

Jestem na początku testowania, ale już po kilku aplikacjach, polubiłam się z tym koncentratem: nawilża, wygładza, ma świetną żelowo-kremową konsystencję, szybko się wchłania i współpracuje z korektorem. Jedynie słabo wychodzi mi „nabieranie” preparatu dołączoną szklaną pipetką, ale za to produkt prezentuje się całkiem elegancko na półce ;) Cena za 15 ml to 275 zł, do kupienia m.in. w Perfumerii SephoraCzy kupiłabym raz jeszcze? TAK.

5. Kategoria: Pielęgnacja dłoni i stóp, kosmetyki polskie – Krem do rąk Vita C Infusion, Mincer Pharma

Z kremami do rąk mam wciąż dylemat, bo wszystkie są dla mnie takie same. Niby nawilżają, niby ładnie pachną, niby je lubię. Ale nie mam jednego ulubionego ani na zimę, ani na resztę pór roku. Na półce w łazience stoi wprawdzie teraz Neutrogena, ale to żaden mój szczególny faworyt.

Kupiłam Vita C Infusion, który zdobył uznanie jury w kategorii Pielęgnacji dłoni i stóp, ale czy zdobył moje serce? Hmm… niby pachnie energetyzująco, niby nawilża, niby szybko się wchłania…

Zawiera witaminę C, która pomaga w rozjaśnianiu skóry (w składzie na samym końcu, więc nie ma jej za wiele). Na pewno to krem lepszy od zeszłorocznego Eos, który oprócz designerskiego opakowania, nie nawilżał wystarczająco dobrze, ale czy kupię kolejne opakowanie kremu Mincer Pharma? Chyba jednak NIE, będę dalej szukać swojego faworyta.

6. Kategoria: Pielęgnacja ciała, kosmetyki ekskluzywne – Olejek do kąpieli Red Roses i krem do ciała Lime Basil & Mandarine, Jo Malone

Nie dziwię się, że marka Jo Malone London wygrała w kategorii…. bo oni mają po prostu doskonałe produkty, o których już wam wielokrotnie pisałam np. tutaj, więc nie będę się powtarzać, powiem krótko: kolejne cudo to krem do ciała o zapachu bazylii limonkowej i mandarynek. To ich kultowy zapach, dodający mi energii każdego poranka.

Krem świetnie nawilża ciało, jest odżywczy, no i ten zapach!

Nagrodę otrzymał także różany olejek do kąpieli, o którym też słyszałam sporo dobrych opinii. Nie ukrywam, że cena produktów jest wygórowana, bo w Perfumerii Douglas za opakowanie kremu do ciała (nie balsamu!) 175 ml trzeba zapłacić 275 zł, a za olejek do kąpieli 155 zł za 250 ml, ale to dobra cena do jakości. Czy kupiłabym raz jeszcze? TAK!

7. Wyróżnienie jury: Róż do policzków Galifornia – Benefit Cosmetics

Lubię kosmetyki marki Benefit. Mistrzowie, jeśli chodzi o produkty do brwi (o moim ulubieńcu przeczytacie tutaj). Świetne mascary, szczególnie They’re Real!, do których co jakiś czas powracam. Puder brązujący Hoola, mam i też lubię.

A teraz ten produkt, inspirowany kalifornijskim słońcem, który został wyróżniony przez jury, czyli „pozłacany słońcem róż do policzków” – połączenie różu i złota w jednym opakowaniu.

Dla mnie to trochę taki produkt 2 w 1: róż i rozświetlacz. Dołączony do produktu pędzelek, radzi sobie z aplikacją całkiem nieźle. Ogromny plus za cytrusowo-waniliowy zapach. O produktach Benefit przeczytacie więcej tutaj, a produkt dostępny jest w wersji podróżnej w cenie 85 zł lub w pełnowymiarowej w cenie 165 zł w Perfumeriach Sephora. Czy kupiłabym raz jeszcze? Raczej tak. 


  • Kasia

    Bardzo lubię kosmetyki Hada Labo Tokyo. Wypróbowałam z tej serii lotion, żel do mycia twarzy, serum oraz maskę płatową. Wszystkie produkty są bez zarzutu.

    • A to dobrze, że dałaś znać, chętnie wypróbuję jeszcze czegoś w przyszłości, szczególnie że w Rossmannie ich kosmetyki bywają w promocyjnych cenach ;)

  • Aneta, a jakich masek w płachcie używasz? Azjatyckich? Podasz mi jakiej marki – tak z ciekawości? ;)