Costa del Sol – jakie zwyczaje zabrałabym do Polski?

20 sierpnia 2019 / / LIFE / 10 komentarzy

Jak ja kocham Andaluzję i wybrzeże Costa del Sol! Czuję się tutaj jak u siebie! Pasuje mi wszystko: od nieustannie świecącego słońca, poprzez szum fal, który mnie uspokaja, bujną roślinność przez 365 dni w roku, a skończywszy na prostym, acz smacznym jedzeniu.

Zauważyłam kilka rzeczy, które wyjątkowo ułatwiają życie, a które z wielką chęcią przeniosłabym do Polski. Nie wiem, czy w innych częściach Hiszpanii też obowiązują, ale chętnie pewne rzeczy i zachowania zabrałabym do naszego kraju. Po pierwsze sprawa pieszych i samochodów.

Tu pieszy na pasach ma ZAWSZE pierwszeństwo i chętnie korzysta z tego przywileju, ale ZAWSZE dziękuje kierowcy, który przepuszcza go na pasach.

Zauważyłam, że ja także przechodząc przez pasy, dziękuję kierowcy, który mnie przepuścił, a kierowca zawsze odpowiada kiwnięciem głowy. To niby nic wielkiego, ale bardzo miłe dla obu stron.

Kolejna sprawa: kiedy kierowca objeżdża rondo, wrzuca kierunkowskaz w lewo, żeby zasygnalizować innym kierowcom, że ma zamiar objechać rondo dookoła. To taki drobiazg, który na początku mnie dziwił, a teraz sama, gdy zawracam na rondzie, wrzucam kierunek w lewo, a dopiero potem w prawo, przy zjeździe z ronda.

Zauważyłam, że ludzie są tutaj bardzo życzliwi. Jeśli Hiszpan nie mówi akurat po angielsku to stara się chociażby na migi, wskazać obcokrajowcowi drogę czy jakkolwiek pomóc.

Po prostu chętnie tu wszystko wytłumaczą, a do tego są uśmiechnięci i przyjaźnie nastawieni. Trafiliśmy w Esteponie do państwowego szpitala, bo Marcelek skaleczył niefortunnie nogę,  pani doktor z panią pielęgniarką nie tylko pomogły, ale były też miłe i empatyczne, chociaż miały sporo pracy. Nie wiem, jak wam to opisać, ale ludzie w Andaluzji mają po prostu pogodny wyraz twarzy.

Wszyscy wyjątkowo mocno kochają tu  dzieci i psy. Zarówno dzieci, jak i pieski mają tu dobre życie.

Za wyjątkiem jednego, 5-gwiazdkowego hotelu, gdzie nie wpuszczono nas z psem do restauracji, wszędzie indziej nasz maltańczyk nie stanowił problemu. Chyba już wspominałam, jak Marcel w wieku 3 lat, wywrócił niechcący w jednej z restauracji stolik, poleciało szkło i talerze. Pamiętam swoje przerażenie w oczach, a kelnerzy, zanim zdążyłam wydusić z siebie: „So sorry”, już krzyczeli z uśmiechem „No problem!” ;)

Jeszcze jedna rzecz bardzo ułatwia życie. W supermarketach jest mnóstwo produktów BIO w atrakcyjnych cenach, ale także sporo produktów z zerową zawartością tłuszczu.

Córeczka mojej przyjaciółki nie metabolizuje tłuszczy, co oznacza, że może spożywać produkty o zerowej lub bardzo znikomej zawartości tłuszczu. Widziałam radość w oczach przyjaciółki, która w zwykłym supermarkecie nie wiedziała, na którą wędlinę dla córki ma się zdecydować, bo miała tak ogromny wybór. Do tego mnóstwo produktów mlecznych z zerową zawartością tłuszczu, o których w Polsce możemy na razie tylko pomarzyć.

Z ogromną przyjemnością kupowałam na pobliskiej stacji benzynowej świeżo wyciskany sok pomarańczowy, który wprawdzie należy spożyć w tym samym dniu, ale jest tak słodki i pyszny, że znikał niemal błyskawicznie.

W Polsce już też w niektórych sklepach można kupić świeżo wyciskany sok pomarańczowy, ale niestety pomarańcze nie są już tak słodkie, jak te z naszej stacji benzynowej ;)

Jedyne, na co się tutaj uskarżam to pieczywo. Wszędzie sprzedają „dmuchane” bagietki, bułki, chleb tostowy. Nie trafiłam na tak dobre pieczywo, jakie zazwyczaj kupuję w Polsce, ale cała reszta bardzo mi pasuje!

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące Andaluzji, piszcie śmiało, chętnie na nie odpowiem, a więcej o ulubionych miejscach na Costa del Sol przeczytacie tutaj ;)


  • Przyjemnie się czytało twój wpis

  • Hm, zawsze kiedy czytam o tym, że mieszkańcy jakiejś miejscowości czy kraju są mili dla obcokrajowców to zawsze zastanawiam się, czy to nie jest jednak kwestia zabiegania o turystę… aczkolwiek z drugiej strony taki fałsz można wyczuć ;) A poza tym – totalnie tak! Gdyby te wszystkie zasady przenieść do Polski, byłoby cudownie <3

    • Tam, gdzie my mieszkamy w Esteponie nie jest tak turystycznie. Bardziej Marbella ;)

  • Agata

    Chętnie wybrałabym się do Andaluzji na przełomie października i listopada ale nie wiem czy to nie za późno. Czy nie bedzie padać deszcz.
    Poza tym nie mogę znaleźć bezpośredniego połączenia samolotowego. Nie wiem czy źle szukam czy jest inna przyczyna.
    Pisałaś chyba, że Wy latacie Ryaiairem

    • Latamy linią Norwegian z Warszawy z lotniska Chopina, mogą się zdarzyć pojedyncze deszcze, ale nie ma opcji, że będzie padać cały czas.

      • Agata

        Dzięki za odpowiedź. A nie wiesz jak jest z mieszkaniami? Są tam do wynajecia? Wy macie mieszkanie w Esteponie? Właśnie zalezy mi na tym żeby miejsce nie było zbyt turystyczne ale też zeby był dobry dojazd do miejsc wartych odwiedzenia