Czego zazdrościć, a czego żałować przed 40-stką?

6 marca 2019 / / LIFE / 1 komentarz

Ostatnie lata upłynęły tak szybko, że aż trudno mi w to uwierzyć. Po zdjęciach mojego synka doskonale widać, że czas nie stoi w miejscu. Bo nowymi zmarszczkami na mojej twarzy nie odmierzam czasu.

Na razie czas jest dla mnie łaskawy. Nie mogę narzekać na zdrowie, samopoczucie czy nawet na urodę. Biorę co jest i doceniam co mam. Tyle, że do takich mądrości zazwyczaj trzeba dorosnąć. Ja chyba dorosłam i zaczęłam patrzeć na pewne rzeczy i sprawy z innej (hmm.. łagodniejszej) perspektywy.

Kiedy patrzę teraz w lustro i wspominam tę dziewczynę, którą byłam przed 30-tką, widzę same zmiany na plus. Serio. Wiem, że wiele z was bardzo przeżywa ten upływający czas, dlatego chciałabym przytoczyć kilka wniosków z mojego życia (i moich koleżanek rówieśniczek), by utwierdzić was w przekonaniu, że będzie… tylko lepiej ;)

Kobieta 30-letnia musi wszystko pogodzić. Pracę, dom, męża, dzieci. Czuje presję otoczenia, gdy brakuje któregoś z wyżej wymienionych elementów.

To nie jest przyjemne uczucie, ale taka jest kolej rzeczy i prawie każda 30-latka zaprząta sobie tą łamigłówką głowę. Jak złapać te wszystkie sroki za ogon jednocześnie? Kobieta koło 40-tki ma już tę presję za sobą. Gdy mimo wszystko brakuje któregoś z elementów, nikt nie wywiera już na niej presji, a ona sama też powoli odpuszcza. Najczęściej jednak udaje jej się wszystko pogodzić i właśnie teraz nadchodzi czas tylko dla niej. Dzieci podrosły, kariera się kręci, ma swój własny, wymarzony dom, a mąż… cóż, tu bywa różnie, bo często właśnie wtedy dochodzi do rozstań, ale sama przyznaje, że gdyby musiała, byłoby jej dużo łatwiej rozstać się teraz, niż gdy miała 30 lat.

Młodsza często zgadza się na zbyt wiele: dłużej zostań w pracy, zamień się ze mną na grafiki, zostań z dzieckiem, bo ja muszę iść na trening itd. Za wszelką cenę chce zadowolić wszystkich wokół, bo przecież podobno tak trzeba.

Też tak miałam. Dojrzała kobieta bez skrupułów potrafi powiedzieć NIE i już. Liczy się ona i to, że jeśli wymaga tego sytuacja, potrafi głośno i bez ogródek wyrazić swoją dezaprobatę i postawić na swoim.

30-letnia kobieta zazwyczaj goni jeszcze za trendami, chce być super modna i wyróżniać się na tle koleżanek w pracy. 40-latka wie doskonale, jakie fasony, kolory i materiały służą jej urodzie. Ceni jakość, a nie ilość, choć markowe torebki, buty oraz inne drogie akcesoria nie ekscytują już jak kiedyś.

Kobieta bliżej czterdziestki stawia na pielęgnację skóry, a nie na tonę makijażu. Im szybciej to odkryjecie, tym lepiej dla waszej urody.

Kiedyś nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez podkreślonych oczu kredką wręcz na połowę szerokości powieki! Do tego kapiące rzęsy, najcięższy podkład, który ma ukryć niedoskonałości (często wymyślone w głowie) i tona pudru. Teraz wiem, jak podkreślać swoje atuty. Bo dla mnie  aktualnie w makijażu mniej znaczy więcej, o czym zresztą mogliście się przekonać we vlogu Get Ready With Me. Więcej pielęgnacji, a mniej kamuflażu, czyli używamy maseczek, toników, peelingów, serum, kremów pod oczy, wklepujemy krem na dzień i na noc, używamy filtrów, kremów ochronnych, a  przede wszystkich chodzimy do pani kosmetolog raz w miesiącu, która dobiera odpowiednie zabiegi do konkretnych i aktualnych potrzeb skóry. Wtedy kamuflujący podkład i tona pudru nie będą nam potrzebne.

I tylko jednej rzeczy żałuję, a przecież starsze koleżanki mnie przestrzegały, więc może ja teraz tylko o tym wspomnę, by gdzieś tam z tyłu głowy zostały wam moje słowa: nie kończcie macierzyństwa na jednym dziecku..

Niech wybaczą mi singielki i bezdzietne kobiety, ale to apel do tych wszystkich 30-latek, które nie wyobrażają sobie mieć więcej niż jedno dziecko, bo przecież kariera, rozwój osobisty, moje hobby. Też sobie tego nie wyobrażałam aż do teraz.. Macierzyństwo to najpiękniejsze, co może się przytrafić. Wiem, wiem, sama przechodziłam przez te wszystkie trudy nocnego wstawania, karmienia, ząbkowania, ale dziecko rośnie niewiarygodnie szybko i już za chwilę będziecie prowadzić je do przedszkola, uczyć jeździć na rowerku, pokazywać świat. Tak tylko na zakończenie rzucam tę myśl, żeby kiedyś nie było za późno..


  • Hm, w sumie racja z tym, że priorytety zmieniają się z wiekiem… albo raczej w nawiązaniu do konkretnych sytuacji i wydarzeń w życiu ;)