Kosmetyki z mojej łazienki – co warto kupić?

1 czerwca 2015 / / URODA / 12 komentarzy

Kupuję spore ilo­ści kosme­ty­ków, mam lek­kiego fioła na tym punk­cie. Testuję, pró­buję, sma­ruję, kre­muję. Niek­tóre dzia­łają, a nie­które naj­chęt­niej odda­ła­bym z powro­tem do sklepu.

Dla­tego co jakiś czas będę pre­zen­to­wać kosme­tyki, które mnie zachwy­ciły bądź roz­cza­ro­wały, tak aby­ście wie­działy, co warto kupić, a czego raczej uni­kać.

1. Woda per­fu­mo­wana La vie est belle

Niek­tóre dziew­czyny lubią pach­nieć jak Brit­ney Spe­ars, inne jak Anja Rubik, a ja wybie­ram Julię Roberts i zapach, który reklamuje – La vie est belle. Jak go opi­sać? Słodki, sek­sowny, kobiecy, figlarny, intry­gu­jący. Uwiel­biam uży­wać tych per­fum, wszyst­kie inne fla­kony z per­fu­mami scho­wa­łam głę­boko do szu­flady. Cena pro­mo­cyjna z kartą Super­pharm 219 zł za 50 ml.

k1

2. Paletka cieni do powiek 010 Absolute Nude Catrice

Sku­siła mnie gama kolo­ry­styczna, choć… nie potra­fię uży­wać cieni do oczu! Pod­czas sesji zdję­cio­wych czy nagrań jestem malo­wana przez pro­fe­sjo­na­listki i mimo, że przy­glą­dam się ich pracy, to z mier­nym skut­kiem osią­gam efekty w domu przed lustrem. Mimo moich bra­ków w tej dzie­dzi­nie – o dziwo – z pomocą tych cieni wycho­dzi mi to cał­kiem nie­źle, a to dla­tego że w dosyć łatwy spo­sób można połą­czyć te kolory z paletki. Cena ok. 20 zł

k9

3. Bio­derma Pho­to­derm Max SPF 50+ light colour

Oto moje odkry­cie! Śmiem twier­dzić, że bije na głowę inny pre­pa­rat, któ­remu do nie­dawna byłam wierna (La Roche Posay Anthelios SPF 50+). Zdra­dzi­łam i to z naj­lep­szym skut­kiem! Jeśli szu­ka­cie lek­kiego kremu na lato z wyso­kim fil­trem, a jed­no­cze­śnie nie chce­cie być wyma­lo­wane na biało, jak to przy kre­mach z fil­trami bywa, to mocno pole­cam Pho­to­derm Max. Krem rów­no­mier­nie zabarwi Waszą skórę na lekki odcień brązu i deli­kat­nie pokryje nie­do­sko­na­ło­ści, dzięki czemu nie będzie­cie musiały męczyć twarz pod­kła­dami pod­czas upal­nych dni. Oczy­wi­ście nie jest to pod­kład, a tylko krem – fluid, ale i tak świet­nie sobie radzi z wyrów­na­niem kolo­rytu skóry. Wodo­od­porny, także do skóry wraż­li­wej, nie zatyka porów. Cena pro­mo­cyjna w jed­nej z aptek to 38 zł

k5

4. Szam­pon do wło­sów blond sheer blonde John Frieda

Pierw­szy szam­pon z dro­ge­rii, który chroni kolor moich blond wło­sów. Przede wszyst­kim to taki szam­pon, który nie barwi wło­sów na siwo, srebrno czy popiel, a takie zda­rzało mi się wypró­bo­wać i wtedy efekt był mizerny. For­muła na bazie miodu i płat­ków owsia­nych. Nie wiem, czy to szam­pon dla natu­ral­nych blon­dy­nek, czy spełni ich ocze­ki­wa­nia, ale dla far­bo­wa­nych – tak. Cena ok. 34 zł

k2

5. Bły­ska­wiczny lifting SOS na kurze łapki Eve­line

Coś mnie pod­ku­siło. A może jed­nak zadziała? Czary mary i zmarszczki oraz kurze łapki znikną. To byłoby za piękne. Według pro­du­cen­tów, pro­dukt miał zapew­nić dłu­go­trwały efekt napię­cia skóry, głę­boko ją nawil­żyć i wygła­dzić skórę. Nie­stety, nic takiego się nie zadziało. I nie mam już nic wię­cej do doda­nia. Nie pole­cam. Cena 21 zł

k4