Michael Kors, Liu Jo, Benefit, Lancôme, Vichy – testuję!

2 lutego 2017 / / TESTY / 2 komentarze

Dziś postanowiłam napisać o kosmetykach, których wprawdzie nie musisz mieć w kosmetyczce, ale posiadanie większości z nich sprawi ci radość!

A będą to tusz do rzęs Lancôme, nowa woda perfumowana Wonderlust marki Michael Kors, podkład rozświetlający Vichy, nowość – róż do policzków Benefit oraz woda perfumowana Liu Jo. Jednak od razu ostrzegam, że nie wszystko mnie zachwyciło. Ale po kolei!

Róż do policzków Galifornia, Benefit

benefit

benefit-galifornia

Z marką Benefit zapoznaję się dopiero teraz i muszę przyznać, że ich kosmetyki są naprawdę godne polecenia! Róż Galifornia to zupełna nowość. Zacznę od tego, że… pachnie zjawiskowo (!), opakowanie jest na tyle zabawne, że za każdym razem, gdy je otwieram, to po prostu się uśmiecham, a zawartość spełnia moje oczekiwania – to taki kosmetyk, który nakładamy na szczyt kości policzkowych i od razu twarz wygląda świeżo! W opakowaniu jego kolor wygląda na koralowy, w rzeczywistości na policzkach jest raczej różowy i pięknie rozświetla. Prawdą jest, że moje życie bez tego kosmetyku dalej by się toczyło, ale aplikowanie odrobiny tego różu na kości policzkowe sprawia mi ogromną frajdę i dodaje świeżości. To taki must have na lato, a może i na lata ;) Dostępny jedynie w perfumeriach Sephora.

Woda perfumowana Liu Jo

liu-jo

Jak pachną perfumy Liu Jo? Nie wiem, bo ten zapach jest… bez wyrazu i nie umiem przywołać go w głowie. Krótko mówiąc w zapachu podobny do niczego, a do tego nietrwały. Przecież przy nowych perfumach, powinnam je czuć jakiś czas na swojej skórze, potem nos się przyzwyczaja. Tu wystarczą dwie minuty i ja, i mój nos nic nie pamiętamy. Po prostu darujcie sobie te perfumy, wybierzcie inne, bardziej wyraziste, ale opakowanie na plus – wygląda atrakcyjnie.

Nuta głowy: liczi, malina, bergamotka, włoska mandarynka
Nuta serca: egipski jaśmin, konwalia, brzoskwinia, ylang ylang
Nuta głębi: wanilia, piżmo, drzewo sandałowe

Podkład Teint Idéal Vichy

vichy-teint-ideal

vichy-podklad

Nie wiem dlaczego, ale od jakiegoś czasu uwielbiam testować podkłady. Ta nutka niepewności, czy tym razem znajdę mistrza krycia, rozświetlenia i nawilżenia w jednym. I wiecie co, to naprawdę (prawie) mistrz. Jak już kiedyś chyba wspominałam, z kosmetykami Vichy jest tak, że albo je się naprawdę lubi albo nie i kropka. Moja skóra lubi wszystkie kosmetyki tej marki. Podkład Teint Idéal rzeczywiście delikatnie rozświetla, zapewnia średni poziom krycia (dla mnie w zupełności wystarczający), nie wysusza skóry i jest trwały. Mój idealnie dobrany kolor to 25 (Moyen). Porównując go do ostatniego podkładu Vichy Liftactiv, który testowałam, ten chyba jest nawet odrobinę korzystniejszy dla mojej skóry.

Woda perfumowana Wonderlust Michael Kors

michael-kors-wonderlust

To jest coś! Nowy zapach Michael Kors Wonderlust … jest wyrazisty, charakterystyczny, wcale nie słodki, raczej fascynujący i kwiatowy, ale z nutą orientalną i mówię to ja – ta, która nie zna się szczególnie na zapachach. Ta wspomniana szczypta orientu jest wyczuwalna i bardzo kusząca. Złote opakowanie dodaje szyku perfumom, wśród perfum marki Michael Kors, ten zapach to absolutne premium! Polecam sprawdzić!

Nuty głowy: mleko migdałowe, bergamotka, różowy pieprz
Nuty serca: goździk, heliotrop
Nuty bazowe: benzoes, drzewo sandałowe

Tusz do rzęs Hypnôse Doll Eyes, Lancôme

lancome

lancome-hypnose-doll-eyes

Tak, to bardzo estetyczne opakowanie, które cieszy oko i świetnie wygląda na moich instagramowych zdjęciach,  wspaniała marka kosmetyków, ale ten tusz to… nie to. I nie wiem, czy to dlatego, że trafił mi się stary egzemplarz w sklepie czy inne tusze tej marki też się osypują po 4-5 godzinach (szczerze w to wątpię, stawiam na pierwszą opcję). Mam trudne rzęsy: proste jak druty, a do tego dosyć sztywne. Szczerze, to już przestałam wymagać od tuszów spektakularnego podkręcenia, więc i od tego nie wymagałam, ale mimo wszystko liczyłam na efekt wow! Niestety – brak. I choć maskara nie zapewnia super długich i pogrubionych rzęs, to jej ogromną zaletą jest fakt, że nie skleja rzęs mimo nałożenia 2-3 warstw. Podoba mi się design opakowania, a szczoteczka w użyciu jest bardzo praktyczna, bo ściętą końcówką można dotrzeć do kącika oka. Oczywiście, że gdy użyję słynnej odżywki Eveline, to efekt jest już rewelacyjny, ale tak się składa, że prawie każdy tusz z pomocą odżywki wspomnianej wyżej marki, daje wspaniały efekt. Ale co ciekawe, ostatnio dostałam w jednej z drogerii próbkę maskary Le Volume de Chanel i moje rzęsy absolutnie ją pokochały, dlatego zapewne następnym tuszem do rzęs będzie ten marki Chanel.


  • Kasia

    Miałam ten tusz do rzęs i moje wrażenia są podobne. Może tusz był stary, a może taki już jest- suchy. Opakowanie owszem piękne i jeśli dobrze pamiętam zapach również. Efektu w sumie brak, więc więcej go nie kupię. Spojrzę zatem na chanel.

    • A jak się skusisz na Chanel, to daj znać, chętnie poznam Twoją opinię ;)