Na to nigdy nie jest za późno! Przekonaj się, że Ty też możesz!

15 kwietnia 2016 / / LIFE / 4 komentarze

Jeśli myślisz, że na pewne rze­czy w Twoim życiu jest już za późno, to muszę wypro­wa­dzić Cię z błędu.

Zapew­niam Cię, że ni­gdy nie jest. Trzeba tylko prze­ła­mać się, uwie­rzyć że może się udać, a na koniec mieć z tego mnó­stwo frajdy! Pewne rzeczy przychodzą łatwiej, pewne decyzje dużo trudniej, ale w ostatecznym rachunku tylko zyskałam mając to wszystko, co opisałam poniżej.

Prawo jazdy

Nie wyobra­żam sobie życia bez dokumentu jakim jest prawo jazdy. Aż trudno mi w to uwie­rzyć, że są dziew­czyny w moim wieku, które w dzi­siej­szych cza­sach nie mają prawa jazdy. Pro­wa­dze­nie samo­chodu to żadna wielka filozofia, a raczej ogromna przy­jem­ność dająca poczu­cie nie­za­leż­no­ści – wsia­dam i jadę w siną dal, kiedy tylko chcę. Nie muszę nikogo pro­sić o podwie­zie­nie, biec do auto­busu czy cze­kać w nie­skoń­czo­ność na tak­sówkę. Oczy­wi­ście nie każdą z nas stać na samo­chód, ale jaka to ogromna przy­jem­ność dostać klu­czyki od auta ukochanego i gdzieś pomknąć przy dźwiękach ulubionej muzyki. To ozna­cza dwie rze­czy: że on Ci ufa, a do tego musi Ciebie bar­dzo kochać! Bo prze­cież każdy facet wręcz obse­syj­nie dba o swój samo­chód (może za wyjąt­kiem tego fir­mo­wego) i kiedy już się prze­ła­mie i Ci go uży­czy – to jest to miłość na 100%! A tak na poważ­nie: prawo jazdy może przy­dać się w wielu sytu­acjach, więc jeśli go jesz­cze nie macie, czas roz­po­cząć naukę już teraz, kiedy pogoda na dro­gach będzie Wam sprzy­jać. Ja zda­wa­łam egza­min na początku grud­nia, gdy na uli­cach była totalna szklanka, ale jakoś się udało i jestem pewna, że Wam też się uda!

prawo jazdy

Narty i snow­bo­ard

Nawet nie macie poję­cia, jaka to frajda jeździć na nar­tach i mówi Wam to dziew­czyna, która zaczęła się uczyć przed 30-stką! Nadal nie wyglą­dam sza­łowo na stoku, na­dal trzeba mi lek­cji z instruk­to­rem, ale jeśli mam przy tym tak dużo przy­jem­no­ści, to aż się boję pomy­śleć, z jaką pręd­ko­ścią będę jeździć, gdy nauczę się wszyst­kich niu­an­sów nar­ciar­stwa. Na stoku można spo­tkać mnó­stwo ludzi, któ­rzy dopiero zaczy­nają się uczyć, a mają 30+ albo i wię­cej. Tak więc spró­buj­cie od następ­nego sezonu, bo zaraz się okaże, że Wasze dziecko jeździ o niebo lepiej niż Wy!

narty

Języki obce

Języka węgier­skiego nauczy­łam się, gdy pra­co­wa­łam przy pro­gra­mach call tv w Buda­pesz­cie. Przez pierw­sze 8–9 mie­sięcy nawet nie pró­bo­wa­łam, bo jeśli na całym świe­cie słowo „hotel” to po pro­stu hotel, a na Węgrzech to „szál­loda”, to nawet się nie wychy­la­łam! Ale pew­nego razu sto­jąc w kolejce z kole­żanką w cukierni maru­dzi­ły­śmy, że znowu nam dadzą do cap­puc­cino za mało mleka, bo obsługa nie mówiła ani słowa po angiel­sku. I gdy tak bia­do­li­ły­śmy, zacze­piła nas pewna pani, która płynną pol­sz­czy­zną powie­działa, że poprosi dla nas o to dodat­kowe mleko. Ta pani oka­zała się Węgierką z ukoń­czoną polo­ni­styką i mieszka nie­da­leko. I tak zaczę­ły­śmy uczęsz­czać na lek­cje węgier­skiego. To jeden z naj­trud­niej­szych języ­ków na świe­cie, ale udało się! Oczy­wi­ście teraz po latach mieszkając w Polsce sporo już zapo­mnia­łam, ale ostat­nio będąc na nar­tach w Austrii ucię­łam sobie miłą poga­wędkę z węgier­skimi kel­ne­rami, a w jed­nej z war­szaw­skich restau­ra­cji pod­słu­cha­łam, jak węgier­ska rodzina zachwala polskie spe­cjały. Dla­tego jeśli ja byłam w sta­nie opa­no­wać węgier­ski, każdy inny język będzie dla Was osią­galny!

nauka

Macierzyństwo

Naj­pierw usilne sta­ra­nie się o ciążę, cza­sami dłu­gimi mie­sią­cami, a nawet latami, potem 9 nie lek­kich mie­sięcy, mdło­ści, ból krę­go­słupa, spuch­nięte stopy, płacz i eufo­ria na zmianę, czy pora­dzę sobie jako matka, nie­koń­cząca się sinu­so­ida nastro­jów, następ­nie finisz, czę­sto jesz­cze trud­niej­szy niż minione 9 mie­sięcy i poród trwa­jący kil­ka­na­ście godzin. Kar­mie­nie pier­sią, które bywa udręką, bo mleka za dużo albo za mało, pobudki co 2 godziny przez pierw­sze 6 mie­sięcy, a cza­sem i dłu­żej, w mię­dzy­cza­sie kolki i nie­koń­czący się płacz. Do tego ząb­ko­wa­nie – jesz­cze więk­sza katorga. I cią­głe per­ma­nentne zmę­cze­nie, za mało snu. A potem wcale nie jest już z górki. Wieczne umar­twia­nie się, czy nie zmar­z­nie/ nie prze­grzeje się, czy na pewno zje obiad w żłobku, czy będzie cho­dził głodny itd. Ale wie­cie co, ten pierw­szy raz, gdy na USG widzisz rączki i nóżki, bijące ser­duszko, gdy pierw­szy raz bie­rzesz w ramiona, pierw­szy uśmiech, gawo­rze­nie, pierw­szy krok i pierw­sze kofam cie (Kocham Cię) to wszystko wyna­gra­dza. Wiem od nie­któ­rych mam, że cza­sem ta miłość przy­cho­dzi nieco póź­niej, ale jest naj­po­tęż­niej­sza. Nie ma więk­szej miło­ści niż miłość matki do dziecka i wiem, że sporo z Was teraz pomy­śli: „Bla, bla, bla”, bo ja też tak myśla­łam, dopóki sama nie zosta­łam mamą. Gorąco pole­cam, także po 30-stce, póki nie jest jeszcze za późno!

dziecko

 


  • Barbara

    Kazda z tych rzeczy byla trudna-ale kiedyś spotkalam się z powiedzeniem „wszystko jest trudne,nim stanie się proste”- jestes najlepszym tego potwierdzeniem :) jezeli przeczytaja to.osoby,ktore wymagają się,czy warto- nie będą mialy watpliwosci :) ja do listy sukcesów dodalabym jeszcze Twoj blog :) Brawo :)

  • Jak to mówią nic nie jest niemożliwe! Z prawem jazdy się zgadzam w 100% to sama przyjemność i niezależność :-) super post i sama prawda! ;)