Co zmieniło się w moim życiu po urodzeniu dziecka?

29 listopada 2016 / / DZIECKO / 1 komentarz

Kiedy zostajesz mamą, podejście do spraw związanych z dziećmi zmienia się o 180 stopni.

I choć żadna ze mnie matka polka idealna to po prostu w sercu i w głowie doszło do zmiany myślenia. Nic na to nie poradzę, tak już jest i chyba dobrze.

1. Myślisz, że kochasz swojego chłopaka, męża, konkubenta, psa, nad życie? Że bez niego twoje życie nie miałoby sensu? Że jest to miłość życia? Najszersza, bezwarunkowa, forever love?

To jeszcze nie doświadczyłaś miłości: matka – własne dziecko. Jest to tak niewyobrażalna więź, że nie porównasz do żadnej innej! Jeśli nie jesteś jeszcze matką, to dopiero, gdy nią zostaniesz, uwierzysz w moje słowa. Tak, ja też wcześniej przewracałam oczami na te matczyne miłosne wywody, ale taka jest prawda. Miłość matki do dziecka jest największa i najszczersza.

2. Zanim urodziłam własne dziecko, obce dzieci potrafiły mnie mocno irytować, np. gdy płakały w niebogłosy w samolocie, wbiegały pod nogi w centrum handlowym czy zachowywały się „nieodpowiednio” w restauracjach.

A teraz? Żaden płacz obcego dziecka już mi nie przeszkadza. Uśmiecham się do takich rodziców ze zrozumieniem, bo już wiem, jak to jest, gdy uszy niemowlaka zatykają się w samolocie przy zmianie ciśnień, gdy 3-latek uwielbia uciekać rodzicom albo gdy przymykają oni oko na dziecka figle w restauracji, bo też chcą zjeść swój obiad i raczej ciepły niż zimny ;)

3. Nigdy nie rozumiałam tej euforii dotyczącej zakupów słodkich, różowych sukieneczek, śpioszków czy innych spodenek na szelkach. Te pierwsze, maleńkie buciki też nie wzbudzały we mnie emocji.

Sklepy z ubrankami dla dzieci omijałam bardzo szerokim łukiem. Nawet wyprawkę dla dziecka kupowałam bez większych macierzyńskich zachwytów. Ale moment, gdy pojawił się Marcel, zmienił wszystko. Mało tego, nie mam potrzeby posiadania kolejnej, markowej torebki, czy bluzki, bo wolę kupić coś synkowi. Moje zakupy schodzą na drugi plan i wiecie co? – życie toczy się dalej ;)

4. Jedno dziecko to i tak już sporo! Dwójki nie ogarnęłabym nigdy w życiu!

Ale w pewnym momencie widzisz inne matki i ojców z dwójką dzieci, którzy „jakoś” sobie radzą i zapala się w głowie lampka. Co by było, gdyby dziecko miało młodszego brata lub młodszą siostrę? To źle? A co będzie, gdy kiedyś mnie zabraknie? – Przynajmniej będą mieli siebie. I kiedy czytam wypowiedzi starszych aktorek czy innych gwiazd, że żałują że zdecydowały się tylko na jedno dziecko, lampka zapala się ponownie…

5. Wzruszam się na każdym kroku, gdy widzę świąteczne reklamy z udziałem dzieci, reklamy fundacji pomagające chorym dzieciom, a gdy cierpi własne dziecko, serce dosłownie pęka i chciałoby się ból dziecka wziąć na własne barki.

Wiem, brzmi to trochę trywialnie, ale łzy wzruszenia pojawiają się dużo częściej i nic na to nie poradzę. Po raz kolejny stwierdzam, że macierzyństwo to najpiękniejsza przygoda, która przytrafiła mi się w życiu, ale i moje największe wyzwanie…


  • To prawda, dziecko wywraca wszystko do góry nogami. Ja jednak od zawsze marzyłam o dziecku i zachwycałam się każdym małym szkrabem, dlatego moje własne jest spełnieniem moich marzeń :) i fakt, miłość, mama-dziecko to coś nie do opisania.