Test 3 kremów: Yonelle, Pat&Rub by Kinga Rusin, Galénic

23 stycznia 2017 / / TESTY / 10 komentarzy

Ostatnio sumiennie używałam aż… trzech kremów do twarzy. Ale spokojnie – na zmianę, nie naraz! I okazało się, że tylko jeden okazał się dla mojej skóry stworzony.

Postanowiłam je dziś wam opisać. Tym razem będą to dwa kremy na noc – Pat&Rub by Kinga Rusin, francuski Galénic oraz Yonelle – krem na dzień.

Krem do twarzy na noc, Pat&Rub by Kinga Rusin

pat&rub

To moje pierwsze spotkanie z marką Pat&Rub by Kinga Rusin. Przed pierwszą aplikacją, wiedziałam że krem będzie dosyć trudno się wchłaniał, bo tak zachowują się kosmetyki naturalne, które nie zawierają glikolu propylenowego, odpowiedzialnego za zwiększenie przenikania substancji w głąb naszej skóry. Tyle że glikol propylenowy to nic dobrego, dlatego warto od czasu do czasu dać odpocząć skórze i zmienić kosmetyki na naturalne. Jednak o ile z przyjemnością używałam kremu na noc marki Biolaven (polska marka kosmetyków naturalnych), to tu w przypadku Pat&Rub poszło nieco opornie.

To krem, który dosyć trudno się aplikuje, a do tego w moim odczuciu jego zapach jest nieprzyjemny. W pierwszych kilku minutach nie chce w ogóle się wchłonąć, potem jednak jest już lepiej.

Krem zawiera „unikatowy kompleks ceramidowy, który regeneruje uszkodzenia skóry, zapobiega wysuszeniu, zmniejsza szorstkość i wygładza drobne zmarszczki”, dlatego być może jest dla skóry, która potrzebuje silnej regeneracji i odżywienia. Muszę jednak wspomnieć, że o poranku skóra jest przyjemnie nawilżona. Nie zdecydowałabym się na ponowny zakup tego kremu, bo znam kremy naturalne np. marki Vianek, czy wspomniany Biolaven, które są o wiele tańsze, a lepiej współdziałają z moją skórą. Cena za krem na noc Pat&Rub by Kinga Rusin to 150 zł za 50 ml

Żel chrono-aktywny na noc, Galénic

galenic-gel

Jeśli czytacie regularnie mój blog, doskonale wiecie, że uwielbiam kremy marki Galénic (recenzja tutaj), jednak tym razem krem się nie sprawdził.

Właściwie to nie krem, a raczej odświeżający żel, który wprawdzie świetnie się aplikuje, pachnie i doskonale wchłania, ale dosłownie minutę po nałożeniu już go nie czuję, a skóra domaga się wciąż nawilżenia.

Dlatego za każdym razem, w odstępach kilku minut, nakładałam krem po raz kolejny, jednak wcale to nie pomagało. Rano skóra była lekko ściągnięta i miałam ochotę jak najszybciej nałożyć coś odżywczego na twarz. Trochę to dziwne, bo na opakowaniu jest napisane, że „formuła kremu wzbogacona jest kompleksem nawilżającym i stężonym kwasem hialuronowym i działa przez całą noc”. Być może ten żel zużyję wiosną lub latem, kiedy skóra będzie domagać się mniej substancji odżywczych, jednak teraz chowam do łazienkowej szafki. Na pięć preparatów francuskiej marki Galénic, które stosowałam, ten jest pierwszym, który nie odpowiada mojej skórze, być może przeznaczony jest dla młodszych dziewczyn. Cena to około 130 zł za 50 ml. Kremy tej marki dostępne są w wybranych aptekach.

Trifusion liftingujący krem-napinacz, Yonelle

yonelle

Do tej pory nie miałam okazji poznać polską markę Yonelle, ale ponieważ moja zaufana pani kosmetolog poleciła mi kilka ich produktów, postanowiłam wypróbować jeden z kremów i od razu polubiłam!

Bo ten kosmetyk jest dokładnie taki, jaki być powinien: wystarczająco nawilża, świetnie się aplikuje, nadaje pod makijaż, a do tego eleganckie opakowanie cieszy moje oko w łazience.

Na pewno jest to krem dla skóry po 30. roku życia, bo jego nazwa – kosmetyczny „mikrochirurg” zobowiązuje ;) Na jego korzyść przemawia pewien wynalazek Yonelle, a mianowicie nanodyski, czyli nośniki substancji aktywnych w postaci płaskich krążków, które mogą przenikać aż do 14. warstwy komórek naskórka i tam uwalniać substancje działające przeciwko objawom starzenia się skóry. Zwykle wnikanie w skórę substancji aktywnych jest bardzo słabe, bo naskórek stanowi barierę nie do pokonania, a tu krem – napinacz jest w stanie przeniknąć w głąb naszej skóry. Jest to kosmetyk, który polubiła moja skóra i z powodzeniem będę używać, a nawet za jakiś czas kupię kolejne opakowanie. Cena 269 zł za 55 ml, dostępny jest między innymi w perfumerii Douglas

kremy-do-twarzy


  • Maria Rakowska

    Yonelle jest super!

    • A co z Yonelle lubisz najbardziej??

      • Maria Rakowska

        Nawilżający Krem-Opatrunek (do bardzo wrażliwej cery) i Trifusion Eye Face Chin :)

        • O! Zaciekawiłaś mnie tymi produktami, szczególnie wszystko do pielęgnacji wokół oczu jest dla mnie istotne, dzięki!

  • Kasia

    Moje wrażenia co do kremu Pat&Rub są podobne, ale nie do końca. Krem faktycznie długo się wchłania i pachnie niezbyt ładnie, jednak sama jego konsystencja w użyciu jest przyjemna, a zapach szybko przestaje być wyczuwalny. Duży plus za naturalność kremu i działanie. Dobrze odżywia i łagodzi podrażnienia (mam cerę naczynkową). Za tę cenę można jednak pokusić się o coś innego:)

    • Tak, masz rację z tym zapachem, nieprzyjemny jest tylko przy aplikacji, później już nie.

  • Ola

    ja z kolei zakochałam się w pat&rub. to najlepszy krem na noc,jaki miałam do tej pory i chyba skuszę się na inne produkty tej marki. nie są tanie,to fakt,ale myślę,że warte swojej ceny

    • No widzisz, a ja się do tego kremu nie przekonałam i oddałam go koleżance do przetestowania.

  • Aga

    Ja jestem rozczarowana kremem na dzień pat&rub, krem nie wchłaniał się i wysuszył moja skóre, długo leczyłam zaczerwienienia i podrażnienia :(

  • Magda

    P&R to świetna marka, jestem zakochana w kremie na noc oraz peelingu do ust <3 posiadam już którąś sztukę tych produktów