Olejek La Mer The Renewal Oil – czy wart jest swojej ceny?

18 września 2019 / / TESTY / 5 komentarzy

Coraz mniej kosmetyków mnie zachwyca, bo… coraz mniej kosmetyków testuję na sobie. Mam na swojej liście kilka sprawdzonych marek i coraz rzadziej sięgam po nowe marki.

Jedną z takich sprawdzonych i ulubionych marek, do której chętnie powracam jest marka La Mer, a ich kultowym produktem – dwufazowy olejek The Renewal Oil. Długo wzbraniałam się przed jego zastosowaniem, bo z olejkami jest u mnie zawsze taka sama historia: na początku zachwyt, uczucie ukojenia, sama przyjemność stosowania, a za kilkanaście dni pierwsze niedoskonałości, dziwne przesuszenia na skórze i natychmiastowe odstawienie kosmetyku.

Jeśli chodzi olejek La Mer to historia potoczyła się nieco inaczej.

Zacznę od tego, że kosmetyki tej marki zawierają tajemniczy eliksir o nazwie Miracle Broth, czyli wyciąg z wodorostów morskich. W olejku The Renewal Oil są umieszczone dwie fazy: wspomniany eliksir Miracle Broth i kompleks naturalnych olejków z eukaliptusa i sezamu, które po wstrząśnięciu uaktywniają się i łączą, dzięki czemu kluczowe substancje aktywne szybko wnikają w skórę.

Składniki

Produkt jest połączeniem m.in. olejku z nasion Meadowfoam, olejku ze słonecznika, sezamu, rzepaku, owoców cytrusowych, eukaliptusa, sezamu, żurawiny, olejku migdałowego. Lista składników jest jeszcze dłuższa, ale wartościowa. Olejek La Mer nadaje się do każdego rodzaju skóry. Ma działanie przeciwstarzeniowe, regenerujące, nawilżające, wygładzające, ochronne i ujędrniające.

Zastosowanie i aplikacja

Olejek można stosować do twarzy, ciała, włosów, ale z racji wysokiej ceny, używam go oszczędnie, tylko do twarzy i dekoltu.

Na czystą, umytą skórę, po zastosowaniu toniku, nakładam z pomocą pipetki trzy krople: na czoło oraz na oba policzki, a czwartą kroplę na dekolt.

Wieczorem, gdy mam więcej czasu i sił, wykonuję automasaż, tak jak w przypadku koncentratu La Mer, który pokazałam w jednym z vlogów na kanale. Gdy jednak jestem bardzo zmęczona, po prostu opuszkami palców rozprowadzam po twarzy, a następnie delikatnie wklepuję. Najważniejsze, by przed użyciem mocno wstrząsnąć produkt. Czasem o poranku mieszam kroplę olejku z podkładem do twarzy, wtedy efekt jest delikatnie świetlisty, bardzo to lubię. Właściwie to ten olejek nie jest tak do końca olejkiem, bo wcale nie jest tłusty, szybko się wchłania i nie zapycha porów.

Przechowywanie

Ponieważ butelka jest szklana, mam pewne obawy, że mój synek mógłby przypadkiem stłuc mój cenny kosmetyk, dlatego przechowuję go w kartoniku. Do tej pory wszystkie olejki, których używałam były w ciemnobrązowych buteleczkach, by chronić zawartość przed promieniami słonecznymi i nie pozbawić ich cennych wartości odżywczych, więc przezornie olejek przechowuję właśnie w kartoniku.

Rezultaty

Skóra po zastosowaniu olejku jest odżywiona, delikatnie rozświetlona, miękka i ukojona.

Ponieważ jest to bogaty produkt, a moja skóra dzięki regularnym wizytom u kosmetyczki jest dobrze nawilżona i „zaopiekowana”, nie potrzebuję kremu na noc, wystarcza mi olejek The Renewal Oil.

Produkt jest lekki w użyciu, przez co przyjemnie się go używa i łatwo rozprowadza na skórze, a do tego pachnie bardzo delikatnie. Nie zauważyłam spektakularnego spłycenia zmarszczek, ale czuję pielęgnacyjną moc tego produktu i na pewno zużyję do końca, a w przyszłości zapewne jeszcze do niego powrócę. W przeciwieństwie do płynu micelarnego tej marki, który w ogóle mi się nie sprawdził, olejek jest produktem rewelacyjnym, choć w szokującej dla niektórych cenie, 875 zł za 30 ml. Na pocieszenie dodam, że olejek La Mer jest bardzo, bardzo wydajny! Do przetestowania i kupienia w drogeriach Douglas.


  • Ja też, ale tylko na takie, które na wiele godzin pozostają na skórze. Na żele do twarzy, płyny micelarne nie wydaję majątku ;)

  • I to jest bardzo dobra polityka! :)

  • Cena kosmetyku jest szokująca jednak opis jest interesujący i działanie jego.

  • O La Mer słyszałam już wiele razy, ale jeśli mam być szczera… chyba musiałabym spać na kasie, żeby się na ten kosmetyk zdecydować, a i wtedy nie wiem czy nie stwierdziłabym, że to przegięcie. Nie wiem jakie działanie usprawiedliwiałoby tak wysoką cenę. Znacznie chętniej ufam czystym, naturalnym olejom, których mamy teraz mnóstwo… W doskonalych cenach i o naprawdę dobrym dizałaniu.