Celebrowanie życia – jestem na tak!

22 maja 2019 / / LIFE / Brak komentarzy

Ostatnio mało tu publikuję, a to dlatego że… więcej czasu poświęcam sobie. I nie boję się tego napisać.

Ciągle gdzieś biegnę. Rano Marcelek do przedszkola, Antek do szkoły, potem biegiem do piekarni, w przelocie śniadanie, najczęściej przed laptopem, żeby odpowiedzieć na komentarze i maile, wybrać zdjęcia na Instagram, napisać scenariusz do nowego vloga, potem kawa, jedna, druga, czasem ważne spotkanie, nagrania, a potem znowu mama-taksówkarz, basen, dodatkowe zajęcia itd. Każdy dzień wypełniony zadaniami, obowiązkami.. Zaraz, zaraz, a gdzie tu jest czas dla mnie? – Nie ma go, bo zawsze ktoś lub coś. Dlatego od niedawna wprowadziłam małe zmiany, bo wielkie i tak u mnie nie przejdą ;)

Uczę się celebrować chwile, nagradzać samą siebie, bo to po prostu mi się należy. Jako żonie, mamie, ale przede wszystkim kobiecie. Są to małe rzeczy, ale sprawiają, że jest mi lepiej.

Jedną kawę dziennie staram się wypić w spokoju. Wychodzę na taras, biorę mojego psa i patrzę na tę zieleń, która mnie otacza. Niby nic, kilka minut, a jednak coś..

W sobotę rano wstaję i jadę na ćwiczenia, synek zostaje z tatą, a ja mam więcej werwy na resztę dnia, bo wbrew pozorom porządny trening daje mi kopa do działania.

Coraz mniej czasu spędzam w mediach społecznościowych w weekend. Nie każda sobotnia kawa, lody, spacer, kino musi być przeze mnie uwiecznione na Instagramie. Wprawdzie przyznaję się, że jestem uzależniona od klikania w te nieszczęsne serduszka czy łapki w górę, ale zaczęłam to powoli kontrolować i coraz bardziej przeraża mnie fakt, jak ludzie chodzą wpatrzeni w swoje smartfony w centrach handlowych.

Okazuje się, że nie tylko ja potrafię zapakować i rozpakować zmywarkę do naczyń, a rozrzucone zabawki po wieczornej zabawie to już nie moje zmartwienie.

Wyjście na manicure, spotkanie z przyjaciółką, spacer z psem – teraz to celebruję, nie pędzę. Drobne gesty, małe przyjemności, ważna ja.

Dlatego wybaczcie, że dawno się do Was tutaj nie odzywałam. Jestem, mam się dobrze, a nawet bardzo dobrze ;)

A teraz chętnie przeczytam o Waszych małych przyjemnościach, które sprawiają, że częściej się uśmiechacie, a życie na chwilę zwalnia. Dajcie znać!