Kobieta po 30-stce, czyli zmiana na lepsze

13 sierpnia 2015 / / LIFE / 13 komentarzy

Po 30-stce życie zmie­nia się na… lep­sze. Mam wra­że­nie, że wszystko sma­kuje inten­syw­niej.

Tro­chę żałuję, że do pew­nych rze­czy doro­słam tak późno, ale to wciąż lepiej niż wcale. Dla­tego w wielkim skrócie postanowiłam opisać to, co zmie­niło się w moim życiu po prze­kro­cze­niu magicz­nej 30-stki, tak aby­ście dro­gie Czy­tel­niczki za kilka lat też tego doświad­czyły i poki­wały gło­wami, że Suzy to jed­nak miała rację ;)

1. Dobra kawa

kobieta-kawa

Witać każdy dzień fili­żanką aro­matycznego espresso czy pysz­nego cap­puc­cino niczym z wło­skiej knajpki to praw­dziwa uczta dla naszych kub­ków sma­ko­wych. Od zawsze uwiel­bia­łam delek­to­wać się kawą, tyle że w domu piłam naj­czę­ściej roz­pusz­czalną, któ­rej smak nie­stety w żaden spo­sób nie można porów­nać z kawą z praw­dzi­wego eks­presu czy nawet z kap­su­łek. Inny aro­mat, zapach, smak. Od dłuższego czasu piję tylko pyszną, aro­matyczną kawą z ekspresu i zapew­niam Was, że o wiele przy­jem­niej wstaje się rano na samą myśl o zapa­chu takiej kawy. Ekspres do kawy to inwestycja dla tych wszystkich, którzy nie potrafią żyć bez dobrej kawy.

2. Dobre wino

kobieta-wino

Przed 30-stką sma­ko­wało mi piwo z sokiem mali­no­wym, mar­tini ze spri­tem czy likier Baileys z lodem. Dziś tylko dobre wino wcho­dzi w grę. Jest tyle genial­nych szcze­pów win i takie bukiety zapa­chowe, o któ­rych wcze­śniej nie mia­łam poję­cia. Sau­vi­gnon Blanc z Nowej Zelan­dii, Rioja z Hisz­pa­nii czy wło­skie Chianti. Latem, gdy temperatura sięga 30 stopni i więcej, w moim repertuarze kró­lują także bąbelki. Nie ma nic lepszego niż kieliszek bar­dzo zimnego Pro­secco lub Cavy, a inne mocniejsze trunki zupełnie mnie nie interesują.

3. Dobre ubrania

kobieta-ubrania

Gdy mia­łam 26 lat, kole­żanka zapy­tała mnie, czy wola­ła­bym mieć całą szafę ubrań z sie­ció­wek i second han­dów, czy dosłow­nie kilka ubrań, za to świet­nych jako­ściowo. Pamię­tam, że wtedy waha­łam się nad odpo­wie­dzią – teraz już nie mam takich dyle­ma­tów. Kupuję droż­sze ubra­nia, ale za to dobrze skro­jone, które ide­al­nie na mnie leżą, tylko w swoim roz­mia­rze, tzn. już się nie łudzę, że schudnę, albo że stopa w cza­ro­dziej­ski spo­sób odrobinę się skurczy. Dodat­kowo zamek w spód­nicy czy sukience nie może się zaci­nać, a płaszcz nie może być za długi, bo i tak pewnie nie pójdę z nim do kraw­co­wej, żeby go skró­cić. Mam kilka spraw­dzo­nych marek, ale żeby nie prze­pła­cać naj­czę­ściej kupuję pod­czas wyprze­daży lub w outle­tach. Naprawdę dużo łatwiej i szyb­ciej wybrać coś z szafy, gdy ma się w niej tylko ulu­bione ubra­nia, które idealnie leżą i w których świetnie się czujemy. Kobieta po 30-stce to wie.

4. Dobra dieta

kobieta-smak

Jeśli myśli­cie, że mięso jest nie­zbędne Waszemu orga­ni­zmowi, to jeste­ście w błę­dzie. Nie, nie jestem ani zago­rzałą weganką, ani wege­ta­rianką, ale wokół mnie jest coraz wię­cej zna­jo­mych, któ­rzy prze­szli na bez­mię­sne diety i wszy­scy wyglą­dają i czują się świet­nie. Do tego ich wyniki badań są bez zastrze­żeń. Nie nama­wiam Was do przej­ścia na dietę bez­mię­sną, ale już samo jego ogra­ni­cze­nie może wpły­nąć pozy­tyw­nie na Wasze samo­po­czu­cie i zdro­wie. Odkąd i ja spo­ży­wam mini­malne ilo­ści mięsa, moje wyniki badań poprawiły się i wresz­cie nie mam ane­mii! Ale mięso zastę­puję jedząc hum­mus, socze­wicę, pesto, pastę z awokado czy ryby. Podobnie z mlekiem od krowy, które zakwasza organizm i jest ciężkostrawne – zastąpiłam je ryżowym i migdałowym i to też wpłynęło pozytywnie na moje zdrowie.

5. Lepsza JA

kobieta-styl

Bardziej pewna siebie. Dostrzegająca swoje wady, ale też zalety. Spokojniejsza. Bardziej empatyczna. Odporna na plotkujące „koleżanki” i ich historie wyssane z palca. Ciesząca się drobnostkami życia codziennego: kawałkiem tortu od sąsiadki, psotami syna, telefonem od przyjaciółki, wyjściem do kina z mężem. To ja – szczęśliwa kobieta po 30-stce i oby tak zawsze pozostało ;)


  • Katie

    Do 30-stki mam jeszcze 3 lata, ale czytając Twój wpis mogę powiedzieć, że rok temu doszłam do takich samych wniosków. PS. Uważaj na mleko migdałowe, bo w większości więcej chemii niż natury niestety (nawet w tych najdroższych).

    • No proszę, o mleku migdałowym nie wiedziałam, dzięki za info, lecę przeczytać skład!!

      • Disa Małgorzata Piela

        Rób mleko kokosowe, migdałowe sama, jest proste.

  • ola

    ja też jestem po trzydziestce,ale kompletnie nie odczuwam upływu lat. cieszę się życiem,podróżuję,spełniam się zawodowo,kocham,jestem szczęśliwa. oby to trwało i trwało,u Ciebie,kochana Suzy,także! :)

  • fajnie, że jest nas więcej w takim razie :)

  • Karolina Angelika Mejer

    Super wpis!
    Zgadzam sie w 100 % po trzydziestce, dopiero ma sie ugruntowane swoje potrzeby. Umie sie glosno wyrazic swoje JA, w koncu znajduje sie przestrzen dla siebie samej w swoim wlasnym swiecie.
    Zapraszam tez na mojego bloga: http://www.dobradroga.blog
    Pozdrawiam
    Karolina

    • Dziękuję Karolino! Z przyjemnością zajrzę na Twojego bloga. Uściski!

  • Jaki fajny wpis, trafiony w samą 10-tkę jeśli o mnie chodzi :) Ja u siebie też zaobserwowałam, że z wiekiem mam mniej ciuchów, ale tych lepszych gatunkowo. Jak mam coś sobie kupić to wolę wybrać co lepszego, aby w mojej szafie zagościło na dłużej i idealnie pasującego. Można powiedzieć, że stałam się minimalistką. Zaczęłam też zdrowo się odżywiać i dzięki temu czuję się o wiele lepiej. Przestałam również być tak mocno zakompleskiona i dostrzegać swoje zalety. Pozdrawiam ♥

    • Ewelina

      A ja mam dylemat. Mam 32 lata i zasranazast się czy nadal wypada mi nosić np.spodnie z perelkami albo z naszewkami czy z dziurami?? Albo t-shirty z napisami czy nadrukiem? Co myślicie?

  • Świadomość siebie, własnych potrzeb, możliwości! Ja po 30tce, a był kilkaaa lat temu, zaczęłam bardziej dbać o siebie, o relacje i bliskich – to co naprawdę ma znaczenie